Zbigniew Ziobro zabrał głos z Budapesztu. "Przygotowuję się do batalii przed sądem"
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, wystąpił z Budapesztu, gdzie przebywa pod ochroną międzynarodową, i oświadczył, że przygotowuje się do batalii przed węgierskim sądem. Jego wystąpienie to odpowiedź na pytania o ucieczkę z Polski i unikanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ziobro nie uchylił się od konfrontacji — wręcz przeciwnie, oskarżył rząd Donalda Tuska o nadużycia władzy i brak odwagi do uczciwego starcia.
— Kompromitujące jest to, że mamy premiera, ministra, którzy notorycznie łamią prawo — stwierdził Ziobro, nawiązując do obecnego rządu. Jego słowa padły w kontekście śledztwa prokuratorskiego, w którym sam stoi przed zarzutami kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywania stanowiska do nielegalnych działań. Według śledczych miał wydawać polecenia łamania prawa, by kierować dotacje z Funduszu Sprawiedliwości do wybranych podmiotów.
Prokuratura przedstawiła 250-stronicowy materiał z 117 dowodami, a także złożyła wniosek o powołanie Trybunału Stanu. Tymczasem węgierskie władze odmówiły wydania Ziobry, mimo europejskiego nakazu aresztowania. To stawia Polskę w trudnej sytuacji dyplomatycznej i podnosi political tension między Warszawą a Budapesztem.
Ziobro twierdzi, że dysponuje wszystkimi niezbędnymi dokumentami, w tym uprawnieniami wynikającymi z azylu politycznego, choć nie ujawnił ich szczegółów. — Nie uciekam przed sprawiedliwością, tylko przed political persecution — podkreślił. Jego postawa budzi jednak kontrowersje, zwłaszcza wśród tych, którzy widzą w jego działaniach avoiding accountability za decyzje podczas rządów PiS.
Sprawa trwa: w Warszawie trwają procedury wobec aresztu i europejskiego nakazu. Sąd rozpatruje wnioski obrońców o wyłączenie sędziów, a zażalenie trafiło już do trzechosobowego składu. Cała sytuacja staje się symbolem kryzysu instytucjonalnego, w którym sprawiedliwość i polityka coraz trudniej da się od siebie oddzielić.
A więc mamy ministerstwo, które teraz oskarża go o criminal conduct przestępcze działania, a on mówi, że to on jest ofiarą. Kto ma w końcu sprawiedliwość po swojej stronie?
Każdy może dostać azyl, ale tylko jeśli ucieka przed prześladowaniem, a nie przed sądem. To legal loophole luką w prawie, którą wykorzystuje.
Ziobro mówi o fair fight uczciwym starciu, a sam uciekł. Gdzie tu logika? Nie można grać według własnych zasad tylko dlatego, że się przegrywa.
Nawet jeśli coś tu pachnie politycznym motywem, to 26 przestępstw to nie jest żart. Trzeba to sprawdzić do końca, bez względu na political bias uprzedzenia polityczne.
Węgry dają azyl, Polska wystawia list gończy — to już nie jest kryzys wymiaru sprawiedliwości, tylko diplomatic conflict konflikt dyplomatyczny na pełnym gazie.
A co z tym Funduszem Sprawiedliwości? Jeśli rzeczywiście kierowano środki do nieuprawnionych, to nie chodzi o politykę, tylko o public money pieniądze publiczne. To nasze podatki.