Widzew gra z sercem: Czy to początek nowej ery w derbach?
Derby Łodzi to zawsze więcej niż tylko mecz — to emocje, presja i długie lata niewypełnionych nadziei. Tym razem jednak victory pachniała historią. Koszykarki Widzewa pokonały ŁKS-a 71:62 w rewanżowym starciu półfinału play-offów, odwracając bieg wydarzeń po porażce z tygodnia wcześniej. To nie był tylko kolejny mecz — to był przełom po 14 latach milczenia. Od 2012 roku nie świętowały wygranej nad swoimi największymi rywalkami, a teraz ta moment nadeszła akurat w najważniejszym moment sezonu.
Przez większość spotkania Widzewianki miały pełną kontrolę nad game . Po dwóch kwartach prowadziły 36:24 — przewaga, która budowała confidence i hamowała nerwy. W trzeciej kwarcie różnica sięgnęła nawet ponad 15 punktów. ŁKS próbował reakcji, ale gospodynie nie dały się zaskoczyć. Choć w końcówce rivals zmniejszyły stratę, to nie zdołały przejąć inicjatywy. Kluczowe role odegrały liderki Widzewa, które trzymały tempo i nie dały się wciągnąć w chaos ostatnich minut.
W sobotę Widzewianki pokazały, że potrafią grać z pressure na barkach. Ich styl był spokojny, skupiony, strategiczny — zupełnie inny niż jeszcze kilka miesięcy temu. To nie był tylko mecz; to była wypowiedź. Dla kibiców, dla klubu, dla miasta. Zwycięstwo w rewanżu oznacza, że decydujący trzeci mecz o awans do finału play-offów odbędzie się w najbliższych dniach. Wszystko jest nadal otwarte — ale teraz to Widzew ma impet po swojej stronie.
Historia tej rywalizacji nabiera nowych barw. Dla wielu to była pierwsza szansa od lat, by zobaczyć, jak biało-czerwono-białe tracą w derbach. Ale teraz to już nie ma znaczenia — liczy się tylko przyszłość. Trzeci mecz rozstrzygnąć ma, kto stanie naprzeciwko w final . A Widzew pokazał, że nie boi się tej challenge . Czy uda im się zamknąć sprawę? Czy Ełkaesianki odpłacą za porażkę? Wszystko się okaże — ale jedno jest pewne: emocje są na peak , a miasto patrzy wyczekująco na sądowy clash .
Wreszcie! Po tylu latach relief ulga jest ogromna. To nie tylko mecz, to przełamanie blokady.
A kto będzie sędziował trzeci mecz? Mam nadzieję, że nie ci sami co ostatnio — tamten referee sędzia był źle skoncentrowany.
71:62 to nieźle, ale czwarta kwarta 16:21 to czerwona lampka. Muszą lepiej bronić pod koszem w final finale.
Widziałam mecz z mężem i płakałam. Po raz pierwszy moja córka widzi, jak mother mama może być dumna z klubu z dzieciństwa.
Przegraliśmy, ale nie jesteśmy skończeni. Wrócimy silniejsi. To tylko setback porażka, nie koniec świata.
Widzew gra teraz jak ekipa z wielkiej ligi. Tempo, dystrybucja, defense obrona — wszystko na najwyższym poziomie.
Zabrałem syna na mecz. Teraz pyta, czy może iść do akademii Widzewa. To dopiero dziedzictwo.
Ciekawe, czy w finale będą mogły grać pełnym stadionem. Atmosfera byłaby niesamowita.