Pod szablami i rewolwerami nie otworzę posiedzenia
victory zamach state nie oznaczał, że power ma iść na lewo. Gdy Józef Piłsudski doszedł do władzy w maju 1926 roku, nie miał zamiaru dzielić się nią z socialists , choć to ich poparcie mogło być kluczowe dla powodzenia przewrotu. Wręcz przeciwnie — od razu zaczął bratać się z arystokracją i landowners , a do rządu zapraszał konserwatystów. Jeden z nich, Aleksander Meysztowicz, odsłaniał jeszcze w 1904 roku pomnik carycy Katarzyny. Taki wybór mówił wiele: Marszałek traktował PPS po prostu jako tool — „to ja jestem wam potrzebny, nie wy mi”. I tak socjaliści stopniowo przeszli do opposition , a w 1928 roku openly krytykowali sanację. „Komendant otrzymuje własnoręczne bileciki, a Komendantowa różańce” — komentował zbliżenie z Kościołem Ignacy Daszyński, jeden z najważniejszych lewicowych myślicieli tamtych czasów.
election parlamentarne w 1928 roku miały być testem sił, ale dla Piłsudskiego były raczej technicznym manewrem: chodziło nie o democratic uznanie, lecz o zablokowanie działania opozycji. Jego obozowi, BBWR, udało się zdobyć ponad 120 mandatów w sejmie i 46 w senacie, co czyniło go largest ugrupowaniem. Ale opozycja teoretycznie miała większość — gdyby nie to, że między socialists a nacjonal-demokratami panowała taka wrogość, że — jak ujął to Stanisław Thugutt — „bat, który już się rozmachał w maju, zrobił w stosunkach politycznych zawieruchę stepową”. Piłsudczycy wykorzystywali tę rozdzielczość, ale do ambitious planów potrzebna była cooperation . PPS była gotowa — ale tylko pod warunkiem, że nie będzie to jednostronne podporządkowanie. A Piłsudski nie chciał kompromisu. Jego pierwszym ruchem było narzucenie własnego candidate na marszałka sejmu: Kazimierza Bartla, matematyka i premier premiera po przewrocie. Sejm miał po prostu podnieść rękę. A jeśli nie?
Jeśli nie — conflict był nieunikniony. Na rozkaz Piłsudskiego minister spraw wewnętrznych, Felicjan Sławoj Składkowski, wprowadził do sejmu dwie grupy po dziesięciu policemen — jedna z pistoletami, druga z karabinami. Gdy komuniści przerwali przemówienie president Mościckiego krzykiem „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego!”, Składkowski rzucił się do ataku: „Chłopcy, ci skurwysyni komuniści przeszkadzają mówić Komendantowi. Wyrzucimy ich, za mną!”. Komunistów wyciągnięto siłą, a ich sojusznicy z PPS i PSL "Wyzwolenie próbując interweniować, poszarapali się z uniformed . Sala pozostała bierna — ale nie na długo. Zamiast dać się zastraszyć, posłowie wybrali na marszałka nie Bartla, lecz Ignacego Daszyńskiego, legendę lewicy. Piłsudski i jego podkomendni milczeli demonstracyjnie, a minister i posłowie BBWR opuścili salę. Nowy marszałek nie fear konfrontacji: „będzie walka zacięta o powagę Sejmu, ja lubię walkę, to mój żywioł, nie zginę, nie damy się” — zapewnił kolegę z PPS, Hermana Liebermana.
Daszyński, choć zdecydowany przeciwnik sanacji, starał się być bezonstronny. Zrezygnował z funkcji partyjnych, zachowując jedynie przewodnictwo w Towarzystwie Uniwersytetu Robotniczego — „troska o upowszechnienie oświaty nie koliduje ze stanowiskiem marszałka”. W sejmie speech z błyskotliwością i siłą, co uznał nawet konserwatywny Stanisław Cat-Mackiewicz: „Każde jego odezwanie się pokazywało to, co się nazywa lwi pazur”. Ale nie zawsze udawało mu się zachować balance — gdy posłowie BBWR oskarżali PPS o antyziemiańską retorykę, odparł: „Nie chcę wymieniać nazwisk tych, którzy brali ordery od obcych i którzy szli święcić pomniki największych gwałcicieli naszej wolności”. Wtrącał się też, gdy spory polityczne groziły pojedynkami, jak między Niedziałkowskim a Sławkiem. Jako marszałek oświadczył: „Pojedynek jest prawem zakazany, przez religię jako mord potępiony...”. Kultura debaty była dla niego ważna — ale nie była jedyną wartością. Gdy poseł ukraiński Michał Zachidnyj stwierdził, że Galicja powinna należeć do Ukrainy, Daszyński kazał pominąć to zdanie w stenogramie: „Państwo ma prawo żądać od mniejszości narodowych, by liczyły się z jego istnieniem i racją stanu”.
Relacje między dwoma leaders — Piłsudskim a Daszyńskim — kiedyś bliskimi towarzyszami, a nawet ojcem chrzestnym syna Daszyńskiego, systematycznie pogarszały się. Po wyborach Daszyński proponował koalicję — ręka napotkała próżnię. Szczytem napięcia było 31 października 1929, gdy uzbrojeni oficerowie zaczęli się gromadzić w sejmie. Daszyński odmówił otwarcia posiedzenia: „Pod szablami i rewolwerami nie otworzę posiedzenia”. Piłsudski odpowiedział: „Dureń” — i wyszedł. Też nie było to zaplanowane najście, ale coincidence — wielu oficerów chciało tylko posłuchać obrad. Jednak ten moment stał się symbolem: sejm miał być silny, ale nie wobec władzy z bagnetami. Daszyński bronił go do końca — nawet gdy jego syn padł ofiarą fałszywego alarmu. A mimo to, spacerując po Kazimierzu, z kapeluszem obgryzionym przez psa, potrafił się śmiać. To był człowiek, który dostojność łączył z ludzką warmth .
Ciekawe, jak power władza zmienia ludzi. Piłsudski, który walczył o niepodległość, potem traktował sejm jak wrogą twierdzę.
Daszyński to był prawdziwy mówca. Czy dziś jest ktoś, kto potrafi tak rwać salę słowem?
A co z tymi landowners ziemiańskimi ordery? Daszyński miał rację — ci, co brali od carów, nie mieli prawa krytykować innych.
To, że oficerowie byli w sejmie przypadkiem, brzmi podejrzanie. coincidence Zbieg okoliczności zawsze wygodnie tłumaczy władzę.
Ta historia z psem i kapeluszem... pokazuje, że nawet w polityce można zachować humor dowcip.
BBWR chciało mieć większość, ale nie uznanie. To samo widać dziś — blokowanie opozycji zamiast debaty.
„Parlament niemy jest nonsensem” — to zdanie powinno wisieć nad każdą salą poselską.
A jednak bez PPS Piłsudski nie miałby victory zwycięstwa. Pokazuje, jak szybko zapominamy, kto nam pomógł.