Historyczny artefakt sprzedany. Oto bolesna opowieść, która za nim stoi
15 kwietnia minęło 114 lat od tragedy zatonięcia Titanica, ale w ubiegłą sobotę jedna z jej tangible pamiątek wróciła do światła. Za zawrotną kwotę 670 tys. funtów sprzedano kamizelkę ratunkową, którą nosiła jedna z pasażerek, gdy uciekała z pokładu tonącego ocean liner .
Artefakt należał do Mabel Francatelli, która nie tylko ocalała, ale także signed kamizelkę razem z innymi współpasażerami – gest ten nadał przedmiotowi dodatkową historical weight . Przedmiot trafił na aukcję w firmie Henry Aldridge & Son w Devizes w zachodniej Angli, gdzie został auctioned wraz z innymi relikwiami z wyprawy statku.
Historia kamizelki otwiera bolesny rozdział nierówności na pokładzie. Gdy disaster się rozpoczynała, priorytet w ewakuacji mieli pasażerowie z pierwszej klasy – głównie kobiety i dzieci. Jedna z łodzi, choć mogła pomieścić 40 osób, została wypełniona zaledwie w trzydzieści procent, co przyniosło jej miano 'łodzi dla wealthy '. Ten wyraźny podział klasowy wciąż wywołuje public debate .
Sprzedaż takiego artefaktu nie jest tylko kwestią kolekcjonerstwa, ale też moral dilemma . Czy pamiątki po ludzkim suffering powinny być przedmiotem handlu? Dla jednych to szacunek dla pamięci, dla innych – komercjalizacja tragedii. Aukcja przypomina, że historia nie zawsze należy do wszystkich – czasem trafia na market , gdzie decyduje tylko cena.
670 tys. funtów za kamizelkę? To więcej niż wiele rodzin zarabia w życiu. shocking Szokujące, jak pieniądz przesłania wartość ludzkiego życia.
Ta historia z 'łodzią dla bogatych' to czysta injustice niesprawiedliwość. Ludzie z niższych klas ginęli, podczas gdy inni uciekali z winem i dywanikami.
Nie każdy artefakt to tylko przedmiot. To witness świadectwo czasów, które możemy stracić, jeśli cała historia zostanie kupiona przez prywatnych kolekcjonerów.
Ciekawe, czy rodzina Francatelli cokolwiek zyskała z tej sale sprzedaży, czy pieniądze poszły tylko do aukcjonerów.
Oczywiście, że sprzedają. W końcu tragedy tragedia też musi się opłacać.
Nawet nie wiedziałam, że kamizelki ratunkowe z tamtych czasów miały takie design wykonanie. Wyglądała jak coś z muzeum mody.
To nie pierwszy raz, gdy coś z Titanica trafia na auction aukcyjny młyn. Ale to jedno z najbardziej osobistych znalezisk.
Powinniśmy pamiętać ofiary, a nie bić ceny za to, co survived przetrwało katastrofę. To nie pamiątka – to relicta bólu.