Macron nie spotkał się z Nawrockim. Miller: To dość prostackie
Prezydent Francji Emmanuel Macron nie odbył oficjalnego spotkania z prezydentem Polski Karolem Nawrockim podczas swojej wizyty w Gdańsku na szczycie dwustronnym. Choć otoczenie president Polski dążyło do takiego formatu, francuska strona ograniczyła kontakt do rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem. Brak dialogu na najwyższym szczeblu wywołał falę krytyki, a sytuacja została określona jako political tension między instytucjami w Warszawie.
Były premier Leszek Miller otwarcie skomentował wydarzenia w Radiu Zet, wyrażając embarrassment z powodu braku spotkania. – Powiedziałem szczerze, że z zażenowaniem przyjąłem informację, że takiego spotkania nie będzie – stwierdził. Według niego wyłączenie głowy państwa z kontaktu z zagranicznym przywódcą to zachowanie rather crude , które nie powinno mieć miejsca w nowoczesnej dyplomacji.
Miller przywołał przypadek z przeszłości: François Hollande, ówczesny kandydat na prezydenta Francji, odwiedził Polskę, ale to wówczas prezydent Bronisław Komorowski przyjął go w Pałacu Prezydenckim, a nie premier. – Tusk wtedy nie chciał się spotkać, probably dlatego, że prosiła o to kanclerz Angela Merkel – dodał, sugerując, że decyzje takie często wynikają z geopolitical context , a nie tylko z etykiety.
Z kolei premier Donald Tusk podkreślił po rozmowie z Macronem, że rozmowy były promising pod względem bezpieczeństwa i energetyki. – Mamy podobny pogląd na sytuację geopolityczną, podzielamy obawy dotyczące niestabilności strategic – powiedział. Obaj przywódcy zgodzili się, że Europa musi wspierać Ukrainę, ale przede wszystkim musi believe in własne siły, zwłaszcza w czasach zmieniającego się świata.
Epizod w Gdańsku pokazuje, jak delikatna jest równowaga między rolemi prezydenta a premiera w polskim systemie. Brak spotkania może być signal nie tylko braku szacunku, ale i strategicznej decyzji. Dla opinii publicznej pytanie brzmi: czy to kwestia protocol , czy ukrytej walki o wpływ? Pytanie pozostaje otwarte.
To nie tylko kwestia etiquette etykiety, ale odczytania, kto ma realną władzę – prezydent czy premier.
Czy to naprawdę crude prostackie, czy po prostu twarda polityka? Wszyscy to robią, tylko nie mówią głośno.
Macron miał pełen grafik, a Tusk to główny negocjator. Może to nie aż taki drama dramat?
Ale prezydent to symbol państwa. Jego pominięcie to direct insult bezpośredni policzek dla całego narodu, nie tylko dla jednej osoby.
Ciekawe, jakby to wyglądało, gdyby to był Niemiec lub Amerykanin zamiast Francuz. Czy reakcja byłaby taka sama?
Miller ma rację – to działa na public trust zaufanie publiczne. Ludzie widzą, że coś jest nie tak, nawet jeśli nie rozumieją szczegółów.