Gdy Ronaldinho spotkał Tottiego: 13 goli, złota piłka i Marciniak na sędziowskim sznurku
stadium tętnił energią, gdy na jego pitch zebrały się legiendy futbolu. To był mecz, którego nie można było mylić z rutynowym match – to była galerna demonstracja klasu, pasji i szacunku między dwoma ikonami: Ronaldinho i Francesco Totti. Ich zespoły – Samuraje i Gladiatorzy – nie walczyli o punkty, ale o serca kibiców, którzy przybyli, by ponownie poczuć magię gry, która kiedyś zapalała świat.
Przed rozpoczęciem game , atmosferę podkręciła występem Oceana, a potem na boisko wkroczyli mistrzowie – po jednej stronie Dida, Edgar Davids, Błaszczykowski, po drugiej Zanetti, Salgado i Makelele. Każdy z nich nosił w butach historię wielkich klubów, a teraz połączyli siły dla jednej idei: świętowania piłki. I choć to exhibition , sędziował go Szymon Marciniak – nie dla zabawy, ale z pełnym poważaniem dla regulaminu.
Tłumy eksplodowały po każdym goal , a Ronaldinho nie zawiodł – strzelił jeden z najładniejszych, po precyzyjnej pass z Saviolą. Tuż przed przerwą, podczas akcji z golden ball wniesioną przez Oceanę, jego strzał podwoił wartość trafienia. Samuraje szli do szatni z przewagą 4:1, ale to było dopiero wejście na szczyt emocji. Druga połowa zaczęła się jeszcze intense , a tempo strzelania bramek sięgnęło poziomu szaleństwa.
W 50. minucie gwiazdor wykorzystał penalty , podwyższając wynik na 6:2 – chwila, w której celebration rozległ się po całym stadium . Jednak najbardziej dramatic moment przyszedł wcześniej: Marciniak musiał pause , gdy kibic wbiegł na field . Służby szybko interweniowały, ale przerywnik tylko podkręcił dramaturgię. Ronaldinho po strzale opuścił murawę, zastąpił go Marek Citko, a jego drużyna dograła do rezultatu 9:4.
Ostatecznie padło 13 bramek – liczba niedościgniona dla większości ligowych seasons . To nie był mecz dla statystyk, ale dla wspomnień. Gdy final whistle rozległ się na Stadionie Śląskim, nikt nie liczył wyniku – liczyło się to, że piłka znów była piękna, a jej mistrzowie nadal potrafią nas urzec. Mecz Ronaldinho to nie tylko entertainment , to hołd dla epoki, która nie miała ceny.
Czy naprawdę trzeba pause wstrzymywać mecz przez jednego wbiegłego kibica? W końcu to nie oficjalny turniej.
Ronaldinho z Błaszczykowskim w jednym team zespołie? To coś, co ogląda się raz w życiu.
Marciniak sędziował poważnie? Ciekawe, czy dał yellow card żółtą kartkę komuś za faul na Davidsie.
Oceana na boisku z piłkarzami? To był prawdziwy krosowwer kultur – muzyka i sport w jednym momencie.
Gladiatorzy przegrali, ale Zanetti wciąż gra jakby miał 28 lat. Szacunek.
13 goli w jednym meczu? To średnio więcej niż jedna bramka na 7 minut. Szalenstwo.
Byłem tam z synem. Pokazałem mu, jak wyglądała prawdziwa magia. Teraz chce być playmaker rozgrywającym jak Ronaldinho.
To był mecz dla serca, nie dla mózgu. Piłka bez presji, z uśmiechem. Tego nam brakuje.