Oto czego oczekiwano od Ronaldinho w Polsce. Pozostawił po sobie niesmak
Ronaldinho ma za sobą złote czasy na boiskach świata, ale jego ostatnia wizyta w Polsce pozostawiła mixed feelings wśród organizatorów i kibiców. Gwiazda brała udział w meczu towarzyskim z udziałem legend futbolu, który miał przyciągnąć tłumy i rozbudzić public excitement . Choć wydarzenie przypominało poprzednie spotkanie Polska – Brazylia, tym razem nie o wyniku ani dramatic match mówiło się najgłośniej, ale o postawie samego Ronaldinho.
Mateusz Borek, dziennikarz obserwujący wydarzenie z bliska, wyraził clear disappointment zachowaniem brazylijskiej ikony. – Ronaldinho dzisiaj futbolu wcale nie ogląda, bo go to nie interesuje – relacjonował w programie "Moc Futbolu". – Chce grać tylko w futbol bezkontaktowy na plaży i zawsze stawia warunek, że nie może być żadnego kontaktu – dodał, zwracając uwagę na unusual demands piłkarza, które odbiegały od normy przyjętej wśród innych uczestników.
Szczególnie rzucały się w oczy sytuacje poza boiskiem: Ronaldinho pojawił się na kolacji z opóźnieniem, siedział osobno, unikał wywiadów, a następnego dnia dojechał na mecz innym transportem niż reszta drużyny – w specjalnym VIP bus . Zażyczył sobie też osobnej szatni i opuścił obiekt zaraz po meczu, nie przebierając się. – Spodziewam się, że nawet nie wiedział, jakim wynikiem skończył się ten mecz – stwierdził Borek, podkreślając brak team spirit .
Dziennikarz nie krył swoich porównań: – Nie wyobrażam sobie, żeby Lionel Messi, Cristiano Ronaldo czy kiedyś Diego Maradona nie przebierali się w meczu charytatywnym w szatni z innymi zawodnikami – powiedział, sugerując, że obecne zachowanie Ronaldinho stoi w sharp contrast z postawą innych legendarnych graczy. Choć to tylko mecz przyjacielski, oczekiwania wobec sports legend są wyższe – nie tylko pod względem gry, ale także postawy i public engagement .
W tle tych wydarzeń pojawił się również nowy serial na Netflixie, w którym Ronaldinho opowiada o swoim życiu – w tym o trudnym czasie spędonym w więzieniu w Paragwaju w 2020 roku. Twierdzi, że był niewinny i nie wiedział, że dokumenty są fake . – To był najgorszy dzień w moim życiu – przyznał. Może to wydarzenie odcisnęło na nim trwałe piętno, ale nie tłumaczy wszystkiego. Dla wielu kibiców, którzy przyszli zobaczyć uśmiech i kunszt, jego postawa była zbyt chłodna, żeby móc przebaczyć.
To nie chodzi o to, że nie chciał grać w pełny kontakt – to rozumiem. Ale całkowite odcięcie się od drużyny? To już brak szacunku dla reszty i dla fanów.
VIP bus, osobna szatnia… Czy on myśli, że nadal gra w Champions League? To mecz charytatywny, a nie personal show show dla siebie.
Przyszedłem zobaczyć Ronaldinho, a nie gwiazdorskie attitude zachowanie. Inni by grali, rozmawiali, uśmiechali się. A tu zero energii.
Może ten czas w więzieniu go zmienił. Ale to nie znaczy, że może traktować ludzi jak background tło.
Rok temu remis 2:2, rzuty karne, Gikiewicz broni – i to było piękne. Teraz? Tylko bad vibe zły nastrój i rozczarowanie.
Nie każdy ma tyle energii co Messi czy Ronaldo na takich eventach. Ale minimum – choćby basic courtesy podstawowa uprzejmość – powinno być obowiązkowe.
To nie o pieniądzach, tylko o legacy dziedzictwie. Ronaldinho zostawił piękny ślad w futbolu. Teraz sam go zaciera.
Czy on w ogóle wie, dlaczego ludzie płacili bilety? Nie po to, żeby go widzieć przez 70 minut, a potem disappear zniknąć jak duch.