List do Tuska: kaucja za butelkę, a koszty za nas?
Od kilku miesięcy Polska mierzy się z nowym system kaucyjnym, który miał chronić środowisko i zwiększyć recykling opakowań. Tymczasem przedsiębiorcy podnoszą głosy sprzeciwu, twierdząc, że zamiast ekologicznej rewolucji mamy do czynienia z biurokratycznym koszmarem i dodatkową cost dla sklepów oraz gospodarki. W imieniu setek firm Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorstw (OPRP) skierowała letter do premiera Donalda Tuska — to nie prośba, lecz ostrzeżenie: system nie działa, a jego skutki są odwrotne do zamierzonych.
„W mediach co rusz czytamy relacje o tym, jak mocno system kaucyjny utrudnia życie zwykłym Polakom” — podkreśla Adam Abramowicz, prezes OPRP. Według niego rząd nie ma nawet narzędzi do monitorowania kosztów i realnych efektów tej reformy. Sklepy walczą z technical i logistical problemami, a środki są frozen w systemie rozliczeń. Wielu sprzedawców doświadcza opóźnień, awarii automatów oraz trudności z warunkami przechowywania zużytych opakowań.
Nie tylko sklepy są pod presją. Sektor gospodarki odpadami raportuje drastic podwyżki za odbiór waste , podczas gdy największe koncerny spożywcze, wprowadzające napoje w plastiku, czerpią profits . „Obecne przepisy doprowadzają do znacznego zwiększenia śladu węglowego” — alarmują autorzy listu, przypominając, że butelki wozi się niegniecione, czyli transportuje się głównie air . To absurd z ekologicznego punktu widzenia, a dodatkowy expense dla gospodarki.
Celem systemu miało być zwiększenie zrównoważonego podejścia do opakowań, ale według przedsiębiorców ten cel się nie spełnia. Zamiast redukcji odpadów mamy nieskuteczność, delays i wzrost emisji. OPRP apeluje o wstrzymanie systemu, przeprowadzenie audytu i zaprzestanie prac nad rozszerzaniem go na kolejne opakowania. „Zanim doprowadzi on do nieodwracalnych szkód” — brzmi ostatnie zdanie listu. Dla wielu firm to już nie kwestia wygody, ale przetrwania.
Mieszkam na osiedlu, bez bliskiego sklepu. Ten system to dla mnie chaos — nie ma gdzie zwrócić butelek.
Chcemy ekologii, ale nie za cenę gospodarki i spadku jakości usług. Gdzie kompromis?
Automaty padają, rozliczenia lecą z opóźnieniem o tydzień. Kto pokryje loss straty?
Dzieci zbierają kapsle, bo myślą, że to gra. A ja widzę, jak system generuje więcej waste śmieci niż kiedyś.
Premier musi zareagować. Inwestycje w branży się zatrzymują.
Zaoszczędziłam 12 zł na soku. Czy to się naprawdę opłaca państwu?
W PRL było gorzej, ale też nie mieliśmy biurokracji w każdej butelce.
Czyżby system działał dokładnie tak, jak zaplanowano — na korzyść dużych graczy?