150 ton ziemniaków trafiło na wysypisko. Nikt ich nie chciał kupić
Na polu pod Wartą leży 150 ton ziemniaków, które trafiły na wysypisko – towar, który nikt nie chciał kupić, pomimo że rolnik długo go przechowywał i carefully pilnował warunków. Sprawa jednego gospodarstwa staje się symbolem market crisis , który trawi branżę ziemniaczaną w całej Polsce. Rekordowe zbiory sezonu 2025/26, sięgające 7 mln ton, nie spotkały się z odpowiednim demand , co doprowadziło do gwałtownego spadku cen i paraliżu sprzedaży.
Rolnik spod Warty opowiada, że jeszcze w listopadzie miał contract z długookresowym odbiorcą, co wydawało się pewną podstawą do planowania. Przechowywał ziemniaki w specjalnej przechowalni, kontrolując temperaturę i wilgotność – wszystko po to, by zachować jakość towaru. Jednak w lutym dostał telefon: partner rezygnuje, argumentując rzekomymi defects warzyw. Później okazało się, że chodzi o nadpodaż i napływ towaru z Niemiec, gdy tylko ustąpiły mrozy.
Gdy zaczęły się problemy, rolnik próbował nawet oddać ziemniaki za free , by tylko nie marnować żywności. Część – około 70 ton – poszła do hodowców bydła w okolicy, ale reszta została. Nawet lokalni rolnicy mówią, że mają pełne magazyny. Sytuacja jest dla niego nie tylko financial stratą, ale też osobistym ciężarem – tracił czas, zdrowie i siły, by w końcu zmuszony być do utylizacji, co wiąże się z dodatkowym cost .
Problem nie dotyczy tylko jednego gospodarstwa. Według Piotra Górskiego, prezesa spółki Polski Ziemniak, w marcu sprzedano o ponad 30 proc. mniej ziemniaków niż rok wcześniej – 2,6 tys. ton zamiast 3,8 tys. W ich magazynach zalega 13 tys. ton towaru, którego retail chains nie chcą przyjmować. Zapasy są dwukrotnie wyższe niż rok temu, a popyt wciąż niski.
Sytuacja jest bezprecedensowa i pogarszana przez konkurencję z Niemiec. Tamtejsi producenci korzystają z export subsidies i napływają na rynek z cenami niższymi od kosztów produkcji. Polskie przetwórnie częściej odbierają ich ziemniaki niż naszych rolników, co prowadzi do zerwania umów i niewypłacenia pieniędzy. To z kolei stwarza realne risk dla stabilności sektora i zaufania do systemu agrarnego.
To nie tylko waste marnotrawstwo, to całkowita niesprawiedliwość. Robimy wszystko jak trzeba, a potem tracimy wszystko.
A gdzie rząd? Gdzie support pomoc dla rolników? To nie jest kwestia lenistwa, tylko zawodzenia systemu.
Słyszałem, że niemieckie ziemniaki mają lower price niższą cenę nawet o 20 proc. Jak mamy z tym konkurować?
Problem jest strukturalny. Nadwyżki są nie tylko w PL, ale w całej UE. Brakuje export solution rozwiązania eksportowego.
Trudno mi to ogarnąć – z jednej strony marnują jedzenie, z drugiej ludzie mają problemy z food cost ceną żywności.
To powinno być w mediach. Cały czas mówią o zrównoważonym rozwoju, a tu masowe environmental impact oddziaływanie na środowisko przez utylizację.