Polska rośnie, Europa hamuje: czy unikniemy stagflacji?
production przemysłowa w Polsce wykazała niespodziewany skok, wzrastając o 9,4% w ujęciu rocznym – znacznie powyżej prognoz i konsensusu rynkowego, który zakładał skromniejsze ożywienie. Po odsezonowaniu wzrost wyniósł imponujące 7,0% miesięcznie, osiągając najwyższy poziom w historii. To nie był wzrost jedynie w wąskim sektorze – ożywienie objęło szeroki zakres: od export , przez przemysł budowlany, po sektory niezwiązane z zagranicą. Dane te rzucają nowe światło na siłę polskiej economy , która zdaje się odchodzić od szoków zimowych i rosnąć momentum, podczas gdy reszta Europy zwalnia.
Sygnał wzrostowy potwierdziła również construction , która po spadku o 13,7% w lutym wykazuje teraz niewielki, ale znaczący wzrost o 0,4% r/r, a po korekcie sezonowej – aż 6,2% m/m. Choć aktywność w budownictwie wciąż pozostaje poniżej poziomu z końca 2025 roku, sektor wyraźnie się odrabia. Równie silna była retail , która wzrosła do 8,7% r/r z 5,0% w lutym. Poprawę wspierała lepsza pogoda, wcześniejsze zakupy przedświąteczne, większe mobility konsumentów oraz wzrost sprzedaży paliw – częściowo napędzany obawami przed dalszym skokiem cen po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Jednak nie wszystkie dane są jednoznacznie pozytywne. Na rynku pracy obserwujemy mieszany obraz: choć nominalne wages rosły szybciej – do 6,6% r/r – to przy wyższej inflacji realny wzrost płac spadł do 3,5% z 3,9%. Dodatkowo, zatrudnienie zmniejszyło się o 0,9% w porównaniu do poprzedniego roku. Łącznie te dane sugerują, że choć konsumpcja trzyma się dobrze, presja na households rośnie. Prognoza wzrostu PKB w I kwartale 2026 roku może być podwyższona, ale ryzyko zewnętrzne – zwłaszcza rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie i jego wpływ na ceny surowców – wciąż threat jest nad perspektywami na kolejne miesiące.
W przeciwieństwie do Polski, strefa euro i Niemcy pokazują pierwsze objawy stagflacji. W kwietniu indeks Composite PMI spadł do 48,6 pkt. z 50,7 – po raz pierwszy od 16 miesięcy poniżej granicy 50 pkt., co oznacza contraction aktywności gospodarczej. Spadek był najbardziej wyraźny w sektorze usług, gdzie PMI wyniósł 47,4 pkt. Przemysł wykazał odporność (PMI wzrósł do 52,2), ale to – jak sugerują analitycy – głównie dzięki budowaniu zapasów w obawie przed przyszłymi zakłóceniach dostaw i podwyżkami cen. Podobny obraz pokazują dane z Niemiec, gdzie PMI Composite spadł do 48,3 pkt., a indeks Ifo osiągnął najniższy poziom od maja 2020 roku.
Te kontrastujące obrazy – dynamiczna Polska a hamująca Europa – podkreślają rosnącą różnicę w kondycji gospodarczej. Niemieckie firmy obniżają expectations , zaniepokojone wzrostem cen energii i transportu. Sygnał PMI ma wyraźny inflacyjny wydźwięk: niski popyt, ale wysokie koszty. To klasyczna stagflacja – ryzyko, którego uniknęła póki co Polska. Jednak z powodu wzajemnych powiązań gospodarczych, dalszy rozwój wojny na Bliskim Wschodzie może przenieść ten scenariusz także na nasz kraj – jeśli ceny surowców pójdą w górę, a popyt zewnętrzny osłabnie.
Ciekawe, jak Polska trzyma się lepiej niż reszta. Może to efekt mniejszej zależności od energy energii z Europy?
PMI poniżej 50 to zły znak, ale budowanie zapasów to przynajmniej chwilowy bufor.
A co z inflacją? Wzrost płac to dobrze, ale jak realnie wygląda siła nabywcza?
Stagflacja w Niemczech to poważny alarm. Jeśli się rozprzestrzeni, może to zmienić całą politykę pieniężną w strefie euro.
To ożywienie w budownictwie to tylko efekt odrostu po zimie, czy coś trwałego?
Cieszę się, że nasza gospodarka idzie naprzód. Mam nadzieję, że to nie temporary tymczasowy efekt.
Dane z PMI potwierdzają, że Europa wchodzi w nowy etap: niska aktywność, wysokie koszty. To nie jest zwykłe zwalnianie.
Wszystko zależy od Bliskiego Wschodu. Tamten konflikt może wszystko zmienić – ceny, popyt, confidence pewność biznesu.