404 głosy nauki. Czy Polska rezygnuje z ochrony przyrody?
W nature czasem wydaje się, że najcenniejsze places są chronione na zawsze. Ale w polskiej rzeczywistości politycznej ta pewność nagle się chwieje. W zaledwie cztery dni 404 naukowcy ze 28 uczelni i 23 instytutów badawczych zebrały się wokół jednego głosu: protestu przeciwko pomysłowi PSL i Polski 2050, który miałby radykalnie change możliwość tworzenia nowych rezerwatów. Ich list, przekazany Marszałkowi Sejmu, to nie zwykły sprzeciw — to alarm wydawany przez krajową elitę intelektualną, która widzi, jak prosta zmiana prawa może doprowadzić do trwałego damage dla ochrony przyrody.
Obecnie rezerwat to jedyna forma ochrony, która rzeczywiście protects najcenniejsze zasoby naturalne. Ma też znaczenie międzynarodowe: realizuje zobowiązania Polski wobec Unii Europejskiej, w tym Strategię na rzecz bioróżnorodności 2030 i unijne rozporządzenie o odbudowie zasobów przyrodniczych. Propozycja, by do utworzenia rezerwatu konieczna była zgoda wszystkich gmin, na których terenie się znajduje, w praktyce paraliżuje cały system. Jak podkreślają naukowcy, wiele obszarów cennych przyrodniczo leży na granicach gmin — a uzgadnianie z multiple samorządami oznacza, że szansa na powstanie rezerwatu spada niemal do zera.
Dodatkowy absurd? Rezerwaty powstają głównie na gruntach Skarbu Państwa, więc wymóg zgody gmin jest prawnie nieuzasadniony. Tymczasem obecny proces i tak uwzględnia szerokie konsultacje społeczne i z samorządami. Nowa ustawa, prezentowana jako gest w stronę partycypacji społecznej, jest przeciwnie — przykładem jej braku. Projekt procedowany jest bez pełnej oceny skutków i bez pogłębionych konsultacji, co w przypadku tak serious zmian narusza podstawy demokracji. Jak zauważa dr Wojciech Zarzycki: jeśli nie będziemy słuchać experts , po co system edukacji?
Już teraz ponad 6500 osób podpisało petycję Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot „Na ratunek nowym rezerwatom”. Ale najważniejszy jest głos nauki — nie emocji, ale faktów. Przyjęcie tej nowelizacji, ostrzegają naukowcy, doprowadzi do wieloletniego zahamowania rozwoju ochrony przyrody i może pociągnąć za sobą financial konsekwencje z Unii Europejskiej. Pierwszy polski rezerwat powstał 140 lat temu — dziś, mimo postępu, ryzykujemy, że cofniemy się o tyle samo lat. Jak mówi dr Zarzycki: ta zmiana przyniesie nie tylko tragedię dla przyrody, ale też międzynarodowy wstyd.
W dniu 24 kwietnia 2026 r. list z 404 podpisami trafił do rąk Włodzimierza Czarzastego. Czy zostanie wysłuchany? Los najcenniejszych areas naturalnych w Polsce może zależeć od jednej decyzji. W tle — Dolina Rządzy, jeden z przykładów miejsca, które mogłoby stać się rezerwatem… gdyby nie te zmiany. Czy Polska będzie kontynuowała swoją dziedzictwo ochrony przyrody, czy je porzuci? Pytanie nie dotyczy już tylko przyrody — dotyczy tożsamości kraju.
To nie chodzi o biurokrację, tylko o control kontrolę — ktoś nie chce, by państwo mogło chronić przyrodę bez zgody lokalnych potentatów.
404 podpisy w cztery dni? To ogromny konsensus w środowisku naukowym. Kiedy jeszcze tylu ekspertów mówiło jednym głosem?
A może to tylko symboliczny gest? Może nikt nie chce naprawdę zabijać rezerwatów, tylko wyegzotyzować decyzje?
Jeśli cofniemy się o 140 lat, to oznacza, że przyroda będzie ofiarą kolejnej political politycznej gry. I znów przegramy my — i nasze dzieci.
Zgoda, że to absurd: chronić przyrodę mają blokować gminy, które nie są właścicielami terenów. Po prostu bzdura.
Petycja z 6500 podpisami w kilka dni to dowód, że ludzie chcą działać. Nie możemy pozwolić, by progress postęp w ochronie przyrody został zatrzymany.
140 lat ochrony — i teraz to wszystko na szwanku? To nie jest tylko temat ekologiczny, to kwestia pamięci narodowej.
Nie przeczę, że partycypacja ma sens, ale tylko wtedy, gdy nie staje się narzędziem blokowania dobra wspólnego.