Chiński prąd i mózg: jak XPENG przejmuje inicjatywę
technology , którą dziś kupują koncerny motoryzacyjne, rodzi się nie w Niemczech ani w Japonii, lecz w Kantonie. XPENG, marka założona w 2014 roku, wyrasta z roli nowicjusza na architekta sztucznej inteligencji fizycznej. Na targach Auto China 2026 w Pekinie pokazał nie tylko samochody, ale też statek powietrzny Aridge i robota Irona – sygnał, że granice motoryzacji się przesuwają. Producent nie ogranicza się do vehicles , lecz buduje ekosystem, w którym elektryczność i autonomiczność idą w parze z wizją przyszłości. To nie są już tylko concepts – to produkty, które już działają.
processor Turing to serce tej rewolucji. Chiński chip, opracowany od podstaw przez XPENG, osiąga moc 3000 TOPS i przetwarza dane z sensors tak sprawnie, że stał się atrakcyjny nawet dla Volkswagena. To przełom: nie zachodni giganci dyktują teraz innowacje, lecz zacofani kiedyś gracze z Azji. Układ VLA 2.0, napędzany przez Turinga, analizuje ruch drogowy tak precyzyjnie, że przechodzi „test Turinga” – pasażerowie nie potrafią rozróżnić, czy prowadzi człowiek, czy machine . Taka performance zmienia definicję półautonomicznej jazdy.
Nowe modele – P7+, GX, X9 czy M03 – nie tylko imponują stylistyką, ale też oferują functionality na najwyższym poziomie. P7+ to limuzyna-coupé, produkowana w Grazu, z ładowaniem od 10 do 80 procent w 12 minut. X9 to luksusowy van z 800-woltową architekturą, który pokonuje rywali z segmentu premium. SUV GX, mimo że przypomina Range Rovera, to pełnoprawny członek rodziny XPENG. Każdy model mówi językiem design i inżynierii, który nie udaje Zachodu – tworzy własny. W Polsce P7+ kosztuje od 197 900 zł, co stawia go w konkurencji do BMW i5 czy Lexusa ES. To nie są luksusy ekskluzywne – to dostępna przyszłość.
He Xiaopeng, prezes firmy, nie kryje ambicji: XPENG chce nie tylko sprzedawać samochody, ale kształtować świat fizycznej sztucznej inteligencji. Wierzy, że pełna autonomia nadejdzie za 1–3 lata. Roboty humanoidalne, latające pojazdy, systemy autonomiczne – wszystko to ma się ze sobą łączyć. Firma zatrudnia dziesiątki tysięcy specjalistów, by zrealizować ten wizję. To nie tylko fabryka aut – to laboratorium przemiany, gdzie przyszłość nie jest tylko obiecana, ale budowana, krok po kroku, na chińskich, a teraz też europejskich, drogach.
Ciekawe, czy ten chip rzeczywiście da radę w polskich warunkach zimą.
12 minut to niesamowite tempo ładowania. To już prawie jak tankowanie na stacji.
3000 TOPS to poważna moc obliczeniowa, ale czekam na testy w ruchu miejskim.
Jeśli autonomiczne auta naprawdę ruszą za rok, to wszystko, co mamy, stanie się przestarzałe.
P7+ wygląda świetnie, ale czy wnętrze będzie równie dobre jak u BMW?
Fizyczna sztuczna inteligencja to nie sci-fi – to już teraz.
Volkswagen kupuje chiński technology chip? To się nazywa przełom.