To ona wcieli się w Izabelę Łęcką. Kamila Urzędowska odsłania kulisy castingu do „Lalki”
Wcielenie się Kamili Urzędowskiej w postać Izabeli Łęckiej z classic novel Bolesława Prusa to jedno z największych wyzwań jej kariery. Aktorka, znana z roli Jagny w animowanym filmie „Chłopi”, ponownie staje przed public scrutiny , tym razem w jednej z najbardziej kultowych postaci polskiej literatury. Nowa adaptacja „Lalki”, reżyserowana przez Macieja Kawalskiego, trafi do kin 30 września 2026 roku i od razu wpisuje się w gęstą cultural conversation o tożsamości i pamięci literackiej.
Casting, który wyłonił Urzędowską, był niezwykły — właściwie w ogóle się nie odbył. Jak przyznaje aktorka, producent Radek Drabik zadzwonił do niej wprost i zaproponował rolę. „To było dla mnie huge challenge , podjąć taką decyzję” — wspomina. Miała obawy, czy poradzi sobie z ciężarem oczekiwań i jak publiczność przyjmie jej interpretację postaci, która już od wieku mieszka w wyobraźni czytelników. Miała też świadomość, że to nie pierwszy raz gra bohaterkę school reading .
Urzędowska przyznaje, że proces pracy nad filmem pomógł jej przezwyciężyć lęk przed oceną. Obejrzała już gotowy obraz i jest głęboko poruszona jakością opowieści — zarówno swoją grą, jak i ogólną artistic vision reżysera. Jej radość miesza się jednak z napięciem: film wchodzi na rynek w tym samym czasie, gdy Netflix premiery sześciu odcinków własnej wersji „Lalki” z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzymalską w rolach głównych.
Ta sytuacja stwarza unikalny moment w polskiej entertainment landscape : dwa gigantyczne projekty, dwa różne podejścia, jedna powieść. Dla widzów to okazja do porównania, dla twórców — rywalizacja o cultural relevance . Dla Urzędowskiej — szansa, by nie tylko zagrać Izabelę, ale i potwierdzić, że nowe pokolenie aktorów potrafi nieść ciężar dziedzictwa bez strachu, z creative confidence .
Fajnie, że nie było castingu — ale to też huge pressure ogromne ciśnienie, wiedzieć, że rolę pisano z myślą o tobie. Nie ma gdzie się schować.
Dwie "Lalki" naraz? To nie konkurencja, to cultural overload przesyt kulturowy. Kto ogarnie obie?
Ona grała Jagnę, ja ją uwielbiam. Mam nadzieję, że nie ocenią jej za bardzo za character interpretation interpretację postaci.
A pamiętacie, jak public reaction reakcja publiczna po nowych "Chłopach" była podzielona? Tu może być gorzej.
Netflix robi serial, a my mamy film? Ciekawe, czy film version wersja filmowa będzie głębsza.
To ona w końcu dostała szansę na coś dużego. Tyle lat epizodów, a teraz lead role główna rola w klasyku. Zasługuje.
Czy to nie jest ryzykowne — robić film i serial w tym samym czasie? Czy to nie zabije audience interest zainteresowania widzów?