Gwiazdy Hollywoodu chcą zdobyć Kolumbię. Nie ekran, ale stadion
Kiedy celebryci postanawiają wejść na piłkarszy rynek, nie idzie im tylko o fame — chcą zmienić grę. Ryan Reynolds i Rob McElhenney, znani z ożywienia klubu Wrexham, wraz z powerful partnerami jak Eva Longoria czy Shawn Marion, nie kupili kolejnego klubu po prostu dla zabawy. Ich nowy projekt, ambitny i odważny, rozgrywa się w Bogocie — stolicy Kolumbii, gdzie piłka stopniowo odzyskuje zaufanie po mrocznych czasach karteli. Teraz, z marką Internacional de Bogota, chcą zbudować coś więcej niż drużynę — chcą stworzyć ruch.
Klub, który jeszcze niedawno nosił nazwę La Equidad i był skojarzony z firmą ubezpieczeniową, przeszedł complete transformację. Nowi właściciele nie tylko zmienili nazwę i barwy, ale też podejście do kibiców. Zamiast polegać na tradycji, oferują społeczność — bezpieczną, rodzinną, otwartą. Każdy posiadacz karnetu dostaje darmową koszulkę i dostęp do treści z kulisk. Na meczach rozdaje się kartki z tekstami okrzyków, by wspólne support było łatwiejsze. To nie tylko sport — to doświadczenie.
Za kulisy działa amerykańskie konsorcjum Tylis-Porter Group, ale to gwiazdy dają klubowi global rozgłos. Reynolds i McElhenney działają według sprawdzonego modelu z Wrexham, a współpraca sportowa z Club Necaxa z Meksyku przynosi już efekty: zawodnicy przemieszczają się między drużynami, skauci współpracują, a drużyna U-20 Interu wzmacnia talenty. Klub nie kupuje reputation — szuka graczy o odpowiednim profilu, analizując dane i psychikę. To podejście długofalowe, ale consistent .
Na boisku Internacional de Bogota wciąż nie należy do top , ale robi wrażenie. W 15 meczach zdobyto 22 punkty, co daje dziewiąte miejsce — blisko mistrzowskiej ósemki. Główne cele są realistyczne: uniknąć strefy spadkowej i zapewnić sobie walkę o awans do fazy finałowej. Młodzi piłkarze, jak Dereck Moncada czy Kevin Parra, budują nadzieję. Jak mówi rzecznik klubu: chcą grać godnie na każdym stadionie. A w dłuższej perspektywie — konkurować o tytuł. Czy celebryci doprowadzą kolumbijską auteńkę do sukcesu? Boisko pokaże.
To nie tylko nowa koszulka, to rewolucja w podejściu do futbolu.
Wygląda fajnie, ale czy to się utrzyma bez local lokalnego zaangażowania?
22 punkty w 15 meczach to solidnie, ale nie rewolucyjnie. Potrzebują więcej spójności.
Mój syn kupił karnet — dali mu koszulkę i zaproszenie na trening. To coś więcej niż piłka.
Reklama to jedno, a mecze to drugie. Czy gwiazdy przyjadą, kiedy drużyna przegra 0:4?
Wreszcie klub, który traktuje kibiców jak partnerów, nie jak kasy.
Pamiętam czasy, gdy La Equidad był niewidzialny. Teraz mają szansę być znani.
Aquiles Zamora to przyszłość. Dobrze, że dał im szansę rozwoju.