Sztuczna inteligencja rośnie. A dane? Wciąż w chaosie
W erze sztucznej inteligencji, dane stały się najcenniejszą walutą na rynku — ale ich quality nie nadąża za tempem wzrostu ich ilości. Firmy gromadzą information jak nigdy wcześniej, a jednocześnie tracą miliony dolarów rocznie z powodu błędnych, niekompletnych lub nieprzetworzonych danych. Jak podaje raport IBM Institute for Business Value, ponad jedna czwarta organizacji szacuje straty na ponad 5 mln dolarów rocznie, a 7 proc. przyznaje, że traci więcej niż 25 mln. Problem? Widoczny jest dopiero po fakcie — w postaci przegranych kampanii, błędnych decyzji i utraconych przychodów.
To nie tylko kwestia technologii, ale też consumer — jego prywatności i kontroli. Według Eurobarometru, 81 proc. Europejczyków uważa, że lepsze cyberbezpieczeństwo i ochrona danych ułatwiłoby im korzystanie z cyfrowych usług. Tymczasem tylko 48 proc. czuje, że ma rzeczywistą kontrolę nad swoimi danymi online. Sylwia Czubkowska, dziennikarka technologiczna, zauważa: „To ciągły proces uczenia się, ale świadomość użytkownika nie wystarczy. Potrzebni są regulator , eksperci, instytucje, które będą pilnować, by firmy nie nadużywały danych”. Bez tego rynek staje się asymetryczny — po jednej stronie big tech, po drugiej — osoby bez narzędzi do obrony.
W marketingu ta luka przejawia się jako omnichannel . Choć wiele firm deklaruje, że działa na wielu kanałach, w praktyce działają w silos — oddzielnie online i offline, bez integracji danych. Joanna Okła z WPP Media mówi: „Marketerzy nie rozumieją, jak narzędzia wpływają na siebie nawzajem. A wpływają w bardzo znaczący sposób”. Brak spójności danych oznacza, że kampania może być świetnie zaplanowana, ale źle executed . W efekcie, zamiast płynnego doświadczenia klienta — mamy rozpad komunikacji i inefficiency .
Najgroźniejsze jednak są halucynacje AI — błędy, które generuje sztuczna inteligencja, gdy uczy się na słabych danych. Jak mówi Maciej Kawka z WPP Media: „Generyczne modele trenowane na całym internecie halucynują. Te karmione wysokiej jakości danymi o konsumentach nie”. Dlatego rynku pojawiają się rozwiązania takie jak Open Panel — consumer -centryczne, jednoźródłowe badanie, które ma zapewnić dokładność i spójność. „To nie są halucynacje, tylko decyzje o realnym wpływie na biznes” — podkreśla Kawka. W świecie, gdzie każdy ma dostęp do AI, kluczowe stają się właśnie dane — i ich jakość.
Podczas konferencji Open Intelligence: koniec z marketingową halucynacją, która odbyła się w Warszawie, zaprezentowano oficjalną premierę Open Panel. To nie tylko narzędzie zbierania danych, ale cała platforma — od strategy po pomiar kampanii. „Jest zintegrowany ze wszystkimi narzędziami do planowania, aktywacji i pomiaru” — tłumaczy Kawka. W ten sposób firma może błyskawicznie przenieść wnioski z analizy do działania, minimalizując utratę sygnału. W dobie, gdy dane są nowym ropy, to właśnie ich jakość decyduje o tym, kto wygra — a kto zostanie w tyle.
Ciekawe, ale czy firma rzeczywiście zrezygnuje z tanich danych z social mediów na rzecz droższych, ale reliable niezawodnych źródeł?
48% kontroluje swoje dane? To śmieszne. Większość nie wie nawet, co znaczy 'akceptacja plików cookies'.
Halucynacje AI to nie metafora — to realne ryzyko biznesowe. Widziałem kampanię, która spaliła 200k zł, bo AI zaleciła błędny target.
Open Panel brzmi jak kolejny produkt big data dla elit. A co z małymi firmami, które nie mają budżetu na takie narzędzia?
79% spodziewa się, że technologie będą ważne w opiece zdrowotnej. Mam nadzieję, że dane będą tam dokładne — życie może zależeć od jednego bitu.
Nareszcie ktoś mówi o siloach danych. To problem numer jeden w 80% firm, z którymi pracowałem.
Czytałam, że 46% ludzi obawia się nadużyć danych osobowych. Ja się obawiam za swoje dzieci. Kto ich chroni?
Dane jako paliwo dla AI to trafne porównanie. Ale jeśli paliwo jest zanieczyszczone, silnik się psuje. Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu — i koniec z innowacjami.