Trzaskowski chce zmienić przepisy na Chmielnej. Podirytował się liczbą zaparkowanych aut
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski publicznie wyraził dissatisfaction z sytuacji na ulicy Chmielnej, gdzie pomimo zrewitalizowanego charakteru i funkcji przypominającej pedestrian zone , roi się od zaparkowanych samochodów. W piątek został zauważony w rozmowie ze strażnikami miejskimi, wyraźnie sfrustrowany liczbą pojazdów stojących w miejscach niedozwolonych. Jego reakcja, w tym retoryczne "O co tu chodzi?", pokazała, że temat ma dla niego wyraźny priorytet.
Według aktualnych przepisów ruchu i postojów, pojazdy mogą legalnie stać na Chmielnej maksymalnie dwie godziny – w konkretnych oknach czasowych: od 6 do 8 oraz od 10 do 12. Ta loophole pozwala kierowcom na wykorzystywanie ulicy jako taniego miejsca parkingowego, co według władz miało być wykluczone po rewitalizacji. Trzaskowski sugeruje, że może zaproponować policy change , ograniczając dostęp pojazdów w godzinach szczytu.
Ulica Chmielna, dawniej przejezdna, została przebudowana z myślą o pieszych i jakością przestrzeni publicznej – ma zachęcać do spacerów, a nie do vehicle access . Fakt, że teraz jest gęsto zabudowana pojazdami, podważa cel całej inwestycji. Presja ze strony mieszkańców i aktywistów ruchu pieszych rośnie, a teraz dołączył do niej sam prezydent, co może przyspieszyć official decision .
Ekspertów od planowania miejskiego nie potrzeba, by zauważyć, że obecna sytuacja szkodzi zarówno public trust , jak i dobrej reputacji miasta. Jeśli miasto chce być przyjazne pieszym, musi to potwierdzić konsekwentnym działaniem, a nie tylko ładnymi fasadami. Szybka reakcja Trzaskowskiego może być początkiem takiej zmiany – ale tylko wtedy, gdy pójdzie za nią realna korekta przepisów.
To nie jest tylko kwestia estetyki – to urban planning planowanie miasta w praktyce. Albo Chmielna jest dla ludzi, albo dla aut. Nie może być obu.
A nie powinien najpierw zapytać mieszkańców, co myślą? Może to jedyne miejsce, gdzie mogą zaparkować. Konsultacje byłyby miłe.
Zaatakował samochody, ale nie ma żadnego alternative alternatywnego miejsca parkingowego w pobliżu. To typowa polityka bez rozwiązań.
Ciekawe, czy to naprawdę zasługuje na jego osobistą uwagę. Inne ulice są much worse dużo gorsze, a milczy.
Widziałem go tam wczoraj – mówił poważnie. Nie chodzi o personal annoyance osobiste irytacje, tylko o przestrzeganie zasad.
Niech najpierw zamknie Chmielną całkowicie dla ruchu, a potem się chwali. Póki co to tylko empty statement pusta deklaracja.