Szeroka skala kradzieży na placach budowy w Polsce
Prawie trzy czwarte polskich firm budowlanych doświadczyło kradzieży na placach budowy – wynika z raportu BauWatch „Crime Report 2026”. To oznacza, że theft stała się codziennością dla branży, a najbardziej narażone są elektronarzędzia, miedź, paliwo i stal. Pomimo rosnącego risk , wiele firm ogranicza środki bezpieczeństwa, co zwiększa podatność na przestępstwa.
Paradoksalnie, choć w Unii Europejskiej większość specjalistów widzi wzrost przestępczości, w Polsce tylko 36 proc. tak uważa. Jednak dane mówią inaczej: 73,6 proc. firm przyznało, że padło ofiarą kradzieży, a co dwunasta doświadcza takiego incydentu co miesiąc. Brak paliwa powoduje, że maszyny stoją, a brak stali przerywa prace konstrukcyjne – to nie tylko financial loss , ale też opóźnienia w terminie realizacji inwestycji.
Zaskakujące jest, że kradzione materiały często trafiają z powrotem do obiegu – ponad połowa specjalistów spotkała się z ofertą sprzedaży podejrzanych towarów. Co piąty ma takie kontakty regularnie. Niektóre firmy otrzymują nawet propozycje „ochrony” od samych przestępców, a aż 18 proc. przyznało, że za nią zapłaciło. To wskazuje na istnienie organized crime , która wykorzystuje słabe zabezpieczenia.
W przeciwieństwie do Europy, w Polsce częściej wskazuje się pracowników i podwykonawców jako źródło kradzieży (25 proc. vs. 17,8 proc.). Tymczasem wykorzystanie najnowocześniejszych technologii, takich jak wieże monitorujące, spada – firmy rezygnują z ogrodzeń, alarmów i fizycznej ochrony. Ograniczenia budżetowe to główny powód, wskazywany przez niemal połowę firm.
Ekspertka BauWatch, Kinga Nowakowska, podkreśla, że skuteczne zabezpieczenie wymaga połączenia tradycyjnych i inteligentnych rozwiązań. – Brakuje jednak świadomości ryzyka i inwestycji w prevention – mówi. Bez takiego podejścia branża może tracić nie tylko materiały, ale i zaufanie inwestorów.
U nas kradną głównie elektronarzędzia. Co drugi dzień coś znika. To już nie jest kwestia przypadku, tylko daily risk codzienne ryzyko.
39% więcej kradzieży paliwa niż średnia UE? To ogromny gap luk w zabezpieczeniach – coś tu nie gra.
Jeśli brakuje stali, budowa staje. To nie tylko strata czasu, ale i naruszenie umowy z inwestorem.
A może to nie złodzieje są winni, tylko firmy, które nie chcą wydać na security bezpieczeństwo?
Szkolimy pracowników, ale nikt nie chce płacić za ochronę. Ktoś liczy, że problem ominie – to typowa short-term thinking myśl krótka.
Wieże monitorujące? Działałyby, ale nikt nie inwestuje. Wszędzie panuje cost pressure presión kosztów.
A co z tymi ofertami "ochrony"? Czy to oznacza, że mamy do czynienia z wymuszaniem?