Przejście, które dzieli: jak progi na Tołstoja wywołały burzę
Na ulicy Lwa Tołstoja w Świdnicy trwają ostatnie poprawki przy jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów nowego road układu – wyniesionym crosswalk przy skrzyżowaniu z Władysławem Sikorskim. Choć całość miała uspokoić traffic i zwiększyć bezpieczeństwo, to nie każdy czuje się teraz bezpieczniej. Wręcz przeciwnie – drivers mówią o nieprzemyślanych rozwiązaniach, które raczej utrudniają niż pomagają.
W ramach modernizacji drogi wykonano m.in. wymianę asphalt , przełożono curbs i wprowadzono strefę ograniczenia speed do 30 km/h. Kluczowe były jednak tak zwane elementy uspokajające ruch: rubber progi zwalniające, wyniesione tarcze skrzyżowań i właśnie to przejście dla pieszych. Inwestycja, warta ponad 427 tys. złotych, trafiła w ręce Świdnickiego Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów – ale nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Zaniepokojeni mieszkańcy zgłosili problemy z lokalizacją i wykonaniem progów, a krytyka była na tyle silna, że władze zorganizowały site z udziałem urzędników i wykonawcy. Jak ujawniła radna Sylwia Osojca-Kozłowska, spotkania te przyniosły efekty. Rzeczniczka magistratu, Magdalena Dzwonkowska, potwierdziła, że podjęto decyzję o wydłużeniu najazdu na przejście – zmiana ma złagodzić uderzenia przy przejeżdżaniu i poprawić flow .
Prezydent Świdnicy dał jasno do zrozumienia: poprawki ruszają już next . – Drogowcy ten problem będą naprawiać i wjazd/wyjazd będzie o wiele łagodniejszy – zapewnił. To nie tylko kwestia komfortu, ale i trust do miasta. Gdy infrastruktura działa przeciwko ludziom, nawet dobre intencje mogą stać się źródłem frustracji. A w Świdnicy, jak widać, miasto słucha – choć nie zawsze na czas.
W końcu coś się ruszyło. To przejście było jak rampa do skoku narciarskiego – dangerous niebezpieczne i głupio zaprojektowane.
A co z pieszymi? Może dla nich to bezpieczniejsze, nawet jeśli kierowcy się czepiają.
427 tys. zł za to? Czy to budget budżet czy już darowizna dla firmy budowlanej?
Poprawka to nie cud. Gdyby od razu zrobili to poprawnie, nie trzeba było miotać pieniędzmi drugi raz.
Wizje lokalne powinny być standardem przed, nie po remoncie. To podstawa planowania miejskiego.
Może chociaż teraz nie będzie trzęsło jak po przejechaniu przez dziurę.
Miasto słucha mieszkańców – to rzadkość. Może warto to nagrodzić patience cierpliwością?