Na cmentarzu w Nowym Jorku odkryto jedno z największych na świecie skupisk pszczół

W cmentarnym spokoju, gdzie cisza przerywana jest tylko trzaskiem gałązek pod stopami, dokonano odkrycia o globalnym znaczeniu. Na terenie East Lawn Cemetery w Ithace, stanie Nowy Jork, zlokalizowano jedno z największych na świecie skupisk pszczół z gatunku wild bee Andrena regularis. To nie jest typowe miejsce, gdzie naukowcy szukają żyjących w ziemi owadów, ale właśnie tam, wśród nagrobków i cichych alejek, znalazła się kolonia licząca aż 5,5 miliona osobników na zaledwie 0,65 hektara — obszarze mniejszym niż standardowe boisko do piłki nożnej.

Odkrycie, które miało miejsce przypadkiem, zawdzięczamy spostrzegawczości Rachel Fordyce, technik z laboratorium entomologii na Cornell University. Gdy codziennie szła przez cmentarz do pracy, zaczęła zauważać niezwykłą aktywność pszczół. Poinformowała o tym swojego przełożonego, profesora Bryan’a Danfortha, który potwierdził, że mamy do czynienia z rzadkim i ważnym pollinator . Badacze podkreślają, że to nie tylko kwestia liczby, ale także wieku kolonii — może ona istnieć od dziesięcioleci, co czyni ją jednym z najdłużej trwających skupisk tego typu.

Cmentarze, które często kojarzymy wyłącznie z pamięcią i smutkiem, okazują się nieocenionym azylem dla dzikiej przyrody. Brak stosowania pesticides , rzadkie zakłócanie gleby i relatywny spokój tworzą idealne warunki dla gatunków wrażliwych na zmiany środowiska. Jak mówi Keven Morse, członek rodziny zarządzającej cmentarzem od 46 lat, na terenie 16-hektarowym widział jelenie, lisy, kojoty i ptaki lęgające się na ziemi. Teraz wiemy, że to również dom dla milionów pszczół, które nie tylko przeżywają, ale i kwitną — dosłownie i w przenośni.

Badacze z Cornell przeanalizowali fachową literaturę i stwierdzili, że ostatni istotny artykuł o Andrena regularis pochodzi z 1978 roku. To pokazuje, jak mało wiemy o solitary bees , mimo że stanowią aż 75 procent gatunków tych owadów. Wyniki badań opublikowano w międzynarodowym piśmie Apidologie, co może otworzyć nowe ścieżki dla ochrony bioróżnorodności w miastach. Cmentarze w Europie i Ameryce Północnej mogą być kluczowe dla przetrwania wielu gatunków, a ich rola jako urban sanctuaries zasługuje na większą uwagę.

To odkrycie ma szersze znaczenie globalne. W obliczu szybkiego spadku populacji owadów zapylających, takich skupisk trzeba nie tylko chronić, ale też aktywnie poszukiwać. Jeśli jedno z największych znanych skupisk pszczół żyje wśród grobów w małym amerykańskim mieście, ile jeszcze takich hidden habitats może istnieć w innych miastach? Jak podkreśla Steven T. Hoge, główny autor badań: „Prawdopodobnie są inne ogromne kolonie, ale po prostu ich jeszcze nie zidentyfikowano”. To przypomnienie, że przyroda potrafi kwitnąć tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.

Reakcje 6

  • E
    Ela_W

    To fascynujące, że cmentarz może być azylem dla tylu gatunków. Może powinniśmy zacząć je projektować jako części green infrastructure miast?

  • T
    TomekR

    A ja myślałem, że pszczoły to tylko ula i miód. A tu tyle życia pod ziemią, i to akurat na cmentarzu. Natura ma swoje own logic .

  • K
    Kasia_M

    Czytałam, że w Londynie niektóre cmentarze są pod ochroną ze względu na rzadkie rośliny. Teraz widzę, że to nie przypadek. To są prawdziwe biodiversity hotspots .

  • D
    Darek_Z

    5,5 miliona pszczół na tak małym terenie? To musi mieć ogromny ecological impact . A my nie mieliśmy o tym pojęcia.

  • M
    Mirek_82

    A co z bezpieczeństwem? Czy przypadkiem nie ma public concern o użądlenia, zwłaszcza przy odwiedzających groby?

  • A
    Ania_P

    Keven Morse mówi, że nigdy go nie użądliły, choć się bał. Ciekawe, czy to dlatego, że pszczoły feel safe i nie atakują bez powodu.

Tekst opiera się na faktach i został przekształcony w celu nauki angielskiego; reakcje czytelników są przykładami różnych perspektyw.

[email protected]