Adam A. oskarżony o fałszowanie podpisów
Wczoraj do Sądu Rejonowego w Białymstoku trafił akt oskarżenia przeciwko deputy szefa Kancelarii Prezydenta RP, Adamowi Andruszkiewiczowi, co stawia na public trust do najwyższych instytucji nowe wymagania. Sprawa dotyczy election fraud pod listami wyborczymi z 2014 roku w województwie podlaskim — czynu, który może podważyć wiarygodność całego procesu wyborczego. Prokuratura Regionalna w Lublinie oskarża Andruszkiewicza o leading podrobieniem dokumentów w czasie, gdy był liderem Młodzieży Wszechpolskiej.
Według śledczych, Andruszkiewicz nie tylko wydawał polecenia, ale także illegally processed dane osobowe zgromadzone na listach poparcia, co stanowi naruszenie prawa ochrony danych. Biegli z zakresu badania pisma ręcznego wskazali, że kilka podpisów mogło zostać forged przez niego osobiście, a część pozostaje nieuleczalnie nieczytelna — tzw. parafki, które uniemożliwiają analizę porównawczą. Materiał dowodowy ma wskazywać na jego central role w całej operacji.
Andruszkiewicz zaprzecza wszystkim zarzutom i nazwał akt oskarżenia political repressions ze strony obecnego układu władzy. Na platformie X napisał, że służenie Polsce było celem jego życia, a postępowanie przeciwko niemu to efekt walki z siłami, które chcą go silence . Prosił o podawanie pełnego nazwiska i publikowanie swojego wizerunku, co może być próbą przejęcia narracji. Tymczasem dwaj pozostali oskarżeni — ekonomista Wojciech N. i elektryk Paweł P. — admitted guilt do udziału w fałszowaniu.
Oskarżonym grozi do pięciu lat więzienia, a śledztwo trwało blisko dekadę — od listopada 2014 roku, kiedy election commission zgłosiła nieprawidłowości. Sprawa była przekazywana między prokuraturami, a ostatecznie trafiła do Lublina w październiku 2024 roku. To nie tylko przeszłość partii, ale test dla państwa prawa w teraźniejszości: czy decyzje sądowe będą oparte na dowodach, czy na kontekście political pressure ?
Fakt, że osoba zajmująca dziś stanowisko w Kancelarii Prezydenta była wcześniej wiceministrem cyfryzacji i działaczem Ruchu Narodowego, nadaje sprawie dodatkowy significance polityczny. Czy system potrafi osądzić jednego ze swoich, nawet jeśli stoi po drugiej stronie barykady? To pytanie będzie prześladować nie tylko sąd, ale i public debate w nadchodzących miesiącach.
To nie jest tylko sprawa jednego człowieka, ale systemic issue problem systemowy — jeśli fałszowanie podpisów idzie aż pod szczyt, kto wierzy teraz wynikom wyborów?
Ciekawe, jak teraz Kancelaria Prezydenta zareaguje. Czy dalej będą go wspierać, czy odsuną?
Admituje, że to był political move ruch polityczny, ale czy to znaczy, że nie było przestępstwa? Sprawa musi iść do końca.
Pięć lat więzienia za fałszowanie podpisów? To za mało. Trzeba chronić integryczność wyborów.
A może to naprawdę witch hunt łowy na czarownice? Widziałem już, jak opozycja wykorzystuje prokuraturę.
Nie przyznał się, ale dowody biegłych mówią coś innego. Czekam na reakcję sądu.